piątek, 3 maja 2013

Rozdział 4.Każdy ma dwa oblicza, tyle że jednego nie widać.







16.05.2012r.Środa.
  

 Mój policzek czekał, na twoją rękę.Gdzie ona jest?
 Ona nadal wędruje w moim kierunku.Jednak zamiast siarczystego policzka  dostałam coś zupełnie innego, coś czego w ogóle nie powinnam się spodziewać.Jego ręka zatrzymała się kilka milimetrów od mojego policzka.Stał chwile patrząc w moje oczy.Nie ukrywam, wykorzystałam chwile i spojrzałam w jego cudowne niebieskie patrzałki.Ukrywały coś.Skrywały jakąś tajemnice której nie mogłam odczytać.Coś w nich było, pytanie tylko co ? To było jakieś uczucie którego pragną.Nie jestem w stanie odczytać jakie, to było za trudne.Pragną czegoś, kogoś.Tęsknił.Widząc jego zmarnowane oczy chce powiedzieć, iż pomimo naszych kłótni chce by znalazł kogoś kto sprawi, że patrząc na jego oczy zobaczę szczęście, miłość.Zobaczę szczęśliwego człowieka.
   Pozostała reszta załogi stała patrząc na kolejny ruch swojego przyjaciela.Wokół panowała idealna cisza,oddech każdej osoby był do odczytania.Jego oddech czułam idealnie na sobie.W końcu jego ręką ruszyła ponownie.Delikatnie głaskał mój policzek.Czując to, na moim ciele pojawiła się dobrze wszystkim znana gęsia skórka. Szybko jednak zauważył dreszcze na moim ciele i zabrał swoją delikatną prawą rękę.
-nie wiem dlaczego cię tak nienawidzę.Wybacz.-po czym dokładnie zilustrował od dołu do góry moją postać i odszedł.W połowie drogie zatrzymał się i dodał- wrócę późno nie czekajcie na mnie.-i powędrował dalej zakładając buty na nogi i biorąc kurtkę w rękę.
-co to miało znaczyć?!-krzyknęłam lecz mój odbiorca albo nie chciał tego słyszeć albo po prostu tego nie usłyszał.
  Wszyscy w salonie stali jak osłupiali.Wszyscy włącznie ze mną.Każdy czekał jednak na mój ruch, tylko ja kompletnie nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Skakać z radości? Płakać? Czy może totalnie to olać?Siąść.To najlepsze rozwiązanie w tym momencie. Myśli nie dawały mi spokoju.Dlaczego tak mnie nienawidzi? Dlaczego przeprasza? Dlaczego robi to czego nie powinien ? On był, jest i będzie dla mnie wielką zagadką, tylko czy dane będzie mi ją rozwiązać?Nie sądzę.Moja detektywistyczna misja jednak nie pozostanie na tym.Znając samą siebie będę walczyła o to by dowiedzieć się całej prawdy.Nawet jeśli mam być najgorszą w moim życiu i tak wiem, że nie spocznę na tym.Nie będę miałam z tego żadnego zysku ale i tak tego nie zostawię.Jestem uparta, głupia naiwna i zauroczona? Nie, raczej zdesperowana.
-to było coś-pierwszy zaśmiał się Harry poruszając brwiami.
-zaskoczył nas i to pozytywnie-dodał Zayn
-możemy o tym nie mówić?-zapytałam dość nieobecna
-Nicola może my już lepiej pójdziemy
-tak szybko?-spytał Louis
-chyba to za wiele jak na jedno spotkanie-odpowiedziała za mnie Miley
-tak, chodźmy.Mam dużo nauki na jutro-skłamałam
-to co zrobił Niall nie znaczy, że musicie uciekać.Sami słyszeliście wróci późno, wiec bez obaw nie spotkacie go.-próbował zatrzymać nas Harry
-wy go przecież znacie i to bardzo dobrze.O co mu chodzi?Przecież to co zrobił nie było normalne.
-Znamy go od czasów X Factora, i nigdy takiego go nie widzieliśmy.-odpowiedział mi Zayn
-jest też fakt, że od czasów tego programu nie miał dziewczyny i z żadna nie kręcił.
-Moment!-krzyknęłam-to nie wchodzi w grę.Co innego może być z nim?
-znamy go, wiec podobasz się mu i taka jest prawda!-powiedział Louis po czym reszta potwierdziła jego słowa.
-czy jeśli chłopakowi podoba się dziewczyna to kłóci się z nią?Patrzy jakby zabiła mu ojca czy matkę? Robi jej na złość? Nie! No właśnie.
-ale gdy chłopakowi podoba się jakaś dziewczyna to głaska ją po policzku i nie panuje nad sobą.-dodał uśmiechnięty Louis
-ta rozmowa nie ma sensu! Wy swoje ja swoje!
-co jak co Nicola ale jestem tego samego zdania co chłopaki! Wybacz.
-jak tak dobrze się z nimi rozumiesz to zostań z nimi i baw się dobrze. Ja uciekam. To nie dla  mnie.-powiedziałam biorąc torebkę w rękę i ruszając w kierunku korytarza.
-ej, ej! Spokojnie!-krzyknęła Miley
-mam pomysł!-dodał Harry-skoro tak spieszy się Nicoli a wiadomo, że Miley pójdzie z nią to chłopaki ruszać dupy odprowadzimy kawałek dziewczyny, i każdy pójdzie do siebie.
-bardzo chętnie ale za chwile mam spotkać się z Perrie.Wybaczcie.
-zrozumiałe-uśmiechną się Harry
-ale ja i Harry idziemy-uśmiechną się Louis
-to chodźcie czas na nas-spojrzała Miley na mnie
-tak musimy się spieszyć moi rodzice czekają już na mnie z kolacją- powiedziałam na co Miley prawie nie upadła.No tak nie wiedziała, że od tak sobie nie chce im powiedzieć kim jestem i gdzie mieszkam.
-yyy, no wiec chodźmy-wydukała  nakładając balerinki na nogi.
-to co powiecie dziewczyny ?-powiedział Harry zamykając drzwi od domu.-może słit focia ? Lubie robić zdjęcie.
-chętnie -uśmiechnęła się Miley i za pozowała z lokwatym
-czujesz się samotna? Wiesz bo ja też lubię robić zdjęcia-zabawnie poruszał brwiami Louis
-dobrze Tomilson. Zrobię sobie z tobą zdjęcie.-po czym uśmiechnęłam się do telefonu a na swoich biodrach poczułam ręce Louisa.
-mogę cię przytulić do zdjęcia?
-jasne, chciałam spytać o to samo-po czym oboje przytuliliśmy się do siebie i zrobiliśmy obiecane zdjęcie-mogę zobaczyć?-zapytałam
-powiem ci krótko:jest świetne.
-pozwól,że ja to ocenie-powiedziałam biorąc sprzęt do ręki.Co jak co ale Louis miał racje.Zdjęcie było wyraźne.Oboje byliśmy uśmiechnięci.Louis jak zawsze ociekał seksem.A ja? Chyba jedyne zdjęcie na którym wyszłam naprawdę ładnie.-no,no śliczne jest to zdjęcie.Miley zobacz?-powiedziałam pokazując blondynce
-ślicznie wyszłaś!-mówiła przerywając rozmowę z Harrym
-Lou mogę wstawić na tt? Proszę-zrobiłam maślane oczka do bruneta
-a co ja z tego będę miał?-zaśmiał się
-mój uśmiech na twarzy
-nie wystarczy
-a co chcesz?
-to, że jeszcze kiedyś przyjdziesz do nas z Miley
-jeśli chcesz to jasne! da sie załatwić. Ale myślę , że jutro to czeka mnie raczej spotkanie z Joshem.
-jasne, jutro to i ja nie mogę, bo zapraszam swoją dziewczynę, Elanor na randkę
-mmm słodko.Mam twój numer telefonu to jeszcze się zgadamy- uśmiechnęłam się
-jasne, możesz wstawić
-dzięki, mogę skorzystać z twojego telefonu, mój jest tak stary, że TT tam nie chodzi.
-jasne tylko wyloguj mnie
-da się zrobić.Pewnie masz dużo interakcji,  wiadomości
-sporo, jeśli mam tylko czas to odpisuje.-powiedział a ja weszłam w interakcje gdzie było ich miliony.No tak zrozumiałe.Następnie zalogowałam się na swojego Twittera.
-hmmm. Jaki dać opis?
-Louisku kocham cie!
-hahah następne poproszę
-no nie wiem. Napisz Louis spacerki z tobą sprawiają że na mojej twarzy pojawia się oto taki uśmiech.
-okej! Powtórz jeszcze raz.
-Louis spacerki z tobą      sprawiają że na mojej twarzy       pojawia się       oto taki uśmiech.
-okej już jest!
-później ci coś odpisze-uśmiechną się
-liczę na to.
-ej chłopaki i dziewczyny macie ochotę na lody bo ja i Miley mamy.
-jeśli stawiasz to z pewnością zjemy- zaśmiał się Louis-nie prawda Nicola?
-jasne. Czekoladowe proszę!
-a ty Louis?
-oczywiście, że czekoladowe.
-piątka!-krzyknęłam
-żółwik!-krzyknęła Miley a już po chwili Harry podawał nam nasze obiecane lody.
-dziękujemy-powiedziałam za siebie i blondynkę która natychmiastowo zajęła się posiłkiem.
-Louis mam wrażenie, że z tobą mogę porozmawiać szczerze. Myślisz, że Niall to robi bo mu się podobam? Czy mówicie to dla jaj?
-nie, z takich rzeczy się nie żartuje. Ty mu się podobasz. Pierwszy raz jak byłaś u nas to powiedział "it's peng"..
-tak, pamiętam-przerwałam mu kończąc loda.
-to mówimy do sobie gdy podoba nam się jakaś dziewczyna.Wiem, że nie ładnie jest tak spiskować na przyjaciela ale..
-ale chcesz nas zeswatać.
-nie do końca. Po prostu chce wam pomóc. Nie chce się wtrącać bo to nie moja sprawa. Pierwszy raz widzę Nialla jak jakaś dziewczyna mu się naprawdę podoba.
-to dlaczego się tak zachowuje?
-hmm.. wydaje mi się dlatego, że chce cie w jakiś sposób sprawdzić
-sprawdzić?-zapytałam zdziwiona
-wiesz, teraz każda dziewczyna na świecie  marzy by Niall Horan był jej chłopakiem...
-chyba wiem o co ci chodzi-przerwałam po raz kolejny
-dążę do tego, że chce sprawdzić czy nie lecisz na jego sławę, pieniądze.
-ah tak. A skąd od niby może wiedzieć ,że ja na niego lecę?
-a lecisz?
-nie..
-dlaczego?
-bo wiem, że nie miałabym u niego najmniejszej szansy
-to uświadamiam cię, że masz szanse i to bardzo wielką.Niall mało kiedy prawie nic nie je, więc skorzystaj z tej okazji.A tak szczerze podoba ci się?
-wygląd czy charakter?
-to i to. Razem
-trudno powiedzieć. Z wyglądu jest naprawdę bardzo przystojny, chodzący ideał. Charakter? Nie. Chciałabym kogoś kto mnie zrozumie, wysłucha da mi szczęście.A nie będzie tryskał do mnie nienawiścią.
-a gdyby zachowywał się normalnie, jak zawsze?
-nie mam pojęcie, nie wiem jak zachowuje się normalnie.
-mogę ci powiedzieć..
-po co ? Nie chce słyszeć z opowieści jaki ma charakter, chce zobaczyć to sama. Mam prośbę nie mów mu tego co ci powiedziałam.
-jasne.Też by na twoim miejscu nie chciał żeby on się tego dowiedział.
-dzięki.
-tu się chyba rozstaniemy-zagrodził nam drogę Harry
-chyba na nas już czas-uśmiechną się Tomilson.
-mieszkamy nie daleko więc spokojnie same dojdziemy.-powiedziała Miley na co tylko przytaknęłam.
-dziękujemy chłopaki za bardzo fajny wieczór
-mamy nadzieje, że powtórzymy jeszcze nie raz-dopowiedział Harry
-jasne.Trzymajcie się-pomachałam do nich i napięcie odwróciłam się  i ruszyłam przed siebie.
-Nicola!-usłyszałam głos Louisa-skorzystasz z oferty?-ofertą był Niall.Spojrzał na mnie ze smutkiem.Widać,że zależało mu na szczęściu przyjaciela.
-przepraszam, ale jak na dzień dzisiejszy nie.Cześć.-i ruszyłam dalej.
-o co mu chodziło?-dopytywała Miley
-o swojego przyjaciela
-ah tak.Niall. Nie schrzań tego.
-co masz na myśli?
-nie zostawiaj tego tak. Pasujecie do siebie, tylko ty jeszcze o tym nie wiesz. Na kilometr to czymś śmierdzi!
-wszyscy to samo. A moje uczucia już się nie liczą?
-nie oszukuj samej siebie. Doskonale widać, że ci się podoba.
-może wygląd to nie wszystko?
-a może charakter ma stworzony dla ciebie. Dzisiaj pokazał klasę. I sama nie wiem jakie posiada cechy charakteru. Może jest dobrym człowiekiem. Po jednym czy po dwóch dniach nie osądzaj.Może miał gorszy dzień a może coś się stało? Właśnie.Od razu nie przekreślaj go.
-masz racje.
-obiecaj mi tylko, że spróbujesz.
-obiecuje.Spróbuje.
-zrobisz to dla mnie?
-zrobię to dla siebie.





17.05.2012r.
Czwartek.
Dom dziecka, pokój Nicoli i Miley.
godzina : 06:30.


-Miley wstawaj! Ja idę umyć włosy i jak już wrócę masz być ubrana!
-yy tak!-zamruczała.Blondynka zwyczaj miała wstawać później ponieważ ja codziennie rano myłam włosy za to ona zwyczajnie wieczorem.
   Po starannym umyciu i opłukaniu włosów na głowę założyłam turban z ręcznika.Ko lejnie ubrałam żółte leginsy i białą bluzkę (nietoperz) z sercem na środku. Następnie stanęłam przed lusterkiem i na twarz nałożyłam fluid który starannie rozsmarowałam, trochę pudru i różu na policzki.Elayne'r na powieki i tusz na rzęsy.Poszłam sprawdzić czy Miley wytoczyła się już z łóżka.Czego mogłam się spodziewać.
-wstawaj głupku raz dwa. Już 7-skłamałam chociaż dopiero było w pół do 7.
-za pięć minut!
-za pięć minut  widzę cię w łazience!-po czym podłączyłam suszarkę do kontaktu, usiadłam na krzesełku w łazience i suszyłam włosy.Po chwili do pomieszczenia weszła totalnie zaspana Miley która szybko umyła zęby i powędrowała z powrotem do pokoju.Po dokładnym wysuszeniu rudych włosów splątałam je w byle jakiego koka by umyć zęby bez upaciania ich pastą.Rozpuszczone włosy dokładnie uczesałam i w pokoju spakowałam potrzebne zeszyty i książki do torby.Miley nawet już zdążyła się ubrać i w łazience nawet zaczeła się malować.Ja wykorzystałam czas i złapałam za laptopa który leżał na nocnej szafce i sprawdziłam tt.Uśmiechnęłam się sama do siebie. "Obiecuje,że ten uśmiech na twojej twarzy będzie pojawiał się częściej"
-Louis odpisał po zdjęciem!-krzyknęłam do blondynki malującej się w łazience
-co?-szybko przybiegła
-"Obiecuje,że ten uśmiech na twojej twarzy będzie pojawiał się częściej"-przeczytałam
-naprawdę w porządku z niego chłopak
-jak szliśmy i ty rozmawiałaś z Stylesem a ja z Lou to naprawdę zajebiście mi się z nim gadało.Jest wyrozumiały, stanowczy, pomocny, miły.
-przyjacielski. Tak samo jak Harry.
-z Harrym nie miałam jeszcze takiej styczności, to dokładnie powiedzieć nie mogę.Spakowałaś się już?
-tak, Logan idzie z nami dzisiaj?
-yhym.
-zadzwonię do niego żeby już zszedł na stołówkę.-wyciągnęłam telefon, wyszukałam potrzebny mi kontakt i zadzwoniłam.
*tak?-usłyszałam głos po drugiej stronie.
*na którą dzisiaj masz?-zapytałam
*na ósmą
*to schodź na stołówkę.
*już tam jestem i czekam na was!
*dobra, to my już schodzimy.Czekaj.-po czym szybko się rozłączyłam
-już tam jest,czeka na nas.Schodzimy -poinformowałam przyjaciółkę.Nałożyłam białe oryginalne adidasy i zamknęłam pokój.
-długo na nas tu czekasz?-zapytała Miley Logana
-jem, wiec spokojnie.
-Miley jak chcesz to jedz ja nie jestem głodna idę tylko po jedzenie do szkoły.-dzień dobry, można kanapki?-zapytałam kucharkę za okienkiem
-ile chcesz?-zapytała swym milutkim głosem
-dwie
-dwie kanapki, woda i jogurt pitny
-dziękuje-po czym odeszłam do stolika.Chwile musiałam czekać aż reszta  zasili się posiłkiem i ruszymy do szkoły.
-co tam u Seleny?-zapytałam bez namysłu
-dobrze, jest na jakieś wycieczce ze szkoły, jutro dopiero wraca.
-a na ile była?-zapytałam ponownie
-3 dni, wczoraj dziś i jutro.Dobra ja już zjadłem.
-ja już tylko dokończę kanapkę.Już, już- powiedziała przełykając, odniosła talerzyk, złapała torebkę i powiedziała-już możemy iść.
-ok-wstałam, ruszyliśmy w kierunku wyjścia i wychodząc z placu domu dziecka, wyjęłam papierosa i odpaliłam.Tak bardzo chciało mi się palić.
-a co tam u was słychać dziewczyny?-zapytał Logan
-hmmm. Ogółem dobrze.-odpowiedziała Miley
-a nie ogółem ?
-też -uśmiechnęłam się i poklepałam brata po ramieniu.-nie musisz sie martwić wszystko jest ok.
-dobrze, nie będę się pytał bo od razu jest, że się martwię
-nie zgrywaj twardziela!-skomentowała Miley.-dobra to pa kochanie-ucałowała mój policzek i powędrowała inną uliczką do swojej szkoły gdzie czekał na nią Kris.
-po ilu dzisiaj?-zapytał brunet
-po 7 a ty?
-hahaha po 5. See you nara !
-lol! dzisiaj też idziesz na siłownie?
-jutro.Dzisiaj lecę na trening piłki
-ty nigdy nie masz czasu wolnego?
-wolny spędzam z Sel!
-a siostrze już zapomniałeś?
-wpadnę dzisiaj wieczorem, wczoraj byłem po południu ale was nie było.
-nie zawsze musimy siedzieć w pokoju, proste.
-oj nie denerwuj się siostra, nic się nie stało.
-czy ja się denerwuje debilu?
-tylko nie debilu!
-przecież nim jesteś, hahaha!
-Logan jestem miło mi!
-Nicola wzajemnie.hahahhaha.Dobra lecę do szafki,bay!-skomentowałam i powędrowałam do swojej szafki.
    Gdy już ją zamykałam przybiegła zdyszana Kate.Czekała mnie nowa informacja.Tego jestem pewna tylko nie wiedziałam,czego mogę się spodziewać.Kolejnej plotki?Kolejnego sprawozdania ze spotkania ? Może tego, że nie mamy pierwszej lekcji! Nie miałam zielonego pojęcie.Ilustrując dokładnie jej minę dostrzegłam,że coś jest nie tak.Coś się stało.Nie, to nie chodziło o szkołę, o lekcje, o nią.To raczej chodziło o mnie.Moje serce zabiło szybciej.Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Czegoś dobrego to na pewno nie. Strach przeszył moje ciało.Ratunku!
-Nicolaa!- krzyknęła Kate
-co jest ?!
-mamy problem!




____________________________________________________________________________
Dzień dobry wszystkim. (:
I mamy oto taki rozdział! Jest odpowiedz na to co zrobił Niall ale powstaje kolejna zagadka.Co stanie się w szkole Nicoli? Czego się dowie? Co się wydarzy! Czekam w komach na przepowiednie kolejnego rozdziału.Jeśli macie jakieś pomysły na dalsze wydarzenia piszcie! Może coś będzie przydatne! Może coś wykorzystam!
Dziękuje kochani za wzrastająca liczbę komentarzy i wyświetleń.Widząc to na mojej twarzy pojawia się banan, że w końcu w moim życiu coś mi się udało, coś sprawia mi wielką radość i ktoś nawet to docenia.Dziękuje, jesteście wielcy!
Przepraszam,też za wszelkie błędy, niedociągnięcia.Jestem tylko człowiekiem :)
Teraz będę miała trzy dni matur więc w tygodniu może coś się pojawi jak nic mi nie wypadnie ALE NICZEGO NIE OBIECUJE! :)))
Zapraszam także na aska którego aktywowałam ponownie, możecie zadawać pytania odnoście opowiadania, czy chociażby mnie samej :   http://ask.fm/Fefka
gg także aktywne : 43467452

Całuje, Fefaaaa :)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 3. Idealny to może być makijaż , nie mężczyzna .




15.05.2012r.Wtorek.

Kolejny piękny, słoneczny dzień w Londynie.Kolejny dzień przesiedziany w szkole w której każda minuta jest wyrwaniem do końca.Następne 24 godziny w których czekam właśnie na Ciebie.Czekam,aż w końcu będę mogła zobaczyć kim jesteś.Życie jest jednak zbyt okrutne.Nie chce w końcu złączyć naszych dróg.Gdzie jest to cholerne skrzyżowanie?
Znudzona kolejna lekcją prawie że wybiegłam z klasy podążając wraz z Kate do szkolnej łazienki w prostym celu, zapaleniu papierosa.Czekało mnie jeszcze kolejne 2 lekcje.Biologia i Wok.Jeszcze kolejne 90 minut cierpienia i największej męki.Miałam ochotę wybiec z tego okropnego budynku i wrócić tam dopiero za tydzień.Instytucja taka jak szkoła miała swoje plusy.To dzięki niej mogłam poznać wielu znajomych a przede wszystkim Kate.To w tych murach widziałam codziennie uśmiech niskiej brunetki.Widząc ją w szkole wiedziałam, że czeka mnie kolejna dawka nowych informacji z jej życia. Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna obracająca się w świecie chłopaków była dla mnie niespotykaną zagadką. Czego? Sama nie wiem. Wiem jedno dało się ją lubić i to było pewne.Cała klasa ubiegała się o znajomość właśnie z nią, lecz ona jednak wybrała mnie choć na to nie nalegałam. Nie wiem dlaczego ale od zawsze była zazdrosna o Miley? Zawsze próbowała z nią rywalizować, jednak Miley na zawsze pozostanie moją najlepszą przyjaciółką.Łączy mnie z nią zdyb za dużo chwil i wspomnień, bym o niej od tak zapomniała.Kocham ja swym sercem za wszystko co dla mnie zrobiła.A co do Kate? Tak, też wie o mnie prawie wszystko.Też dużo gadamy, pożyczamy sobie ciuchy (czytaj: ona pożycza mi ciuch ponieważ pochodzi z bogatej rodziny i ma dwie pełne szafy przeróżnych ciuszków) spędzamy czas po szkole. I można by było długo tak wymieniać, i stwierdzam,że Kate to też moja przyjaciółka dla której jestem w stanie poświęcić wiele.
-to jak idziemy na hol?-zapytała Kate gdy wychodziliśmy z łazienki
-jasne-uśmiechnęłam się do niej i ruszyłam z nią pod rękę na szkolny hol gdzie naszym zwyczajem było obgadywanie ludzi.Po chwili jednak poczułam wibracje w telefonie który natychmiast wyciągnęłam. "Możesz rozmawiać?To bardzo ważne! " na co szybko odpisałam "tak, tylko szybko!". Złapałam Kate za rękę i zdezorientowaną pociągnęłam w kierunku łazienki.
-co się stało?-zapytała z pomieszczeniu
-Miley ma dzwonić, jakaś ważna sprawa
-a spoko-uśmiechnęła  się i zaczęła poprawiać makijaż w lusterku
*hej skarbie!-krzyknęła Miley
*hej misiu-odpowiedziałam -na co czekasz!No mów co się stało!
*pamiętasz o planie zgaszenia Horan'a ?
*mam nadzieje,że obok ciebie nikogo nie ma!
*ja już w bidulu w pokoju jestem z Krisem
*a no więc pamiętam..
*weszłam na twojego Twittera i całe One Direction oczywiście bez niego cię zaobserwowało..
*i to ta ważna rzecz! Akurat tego to się mogłam spodziewać!
*ej! jeszcze nie skończyłam. Posłuchaj do końca. I ten Louis napisał do ciebie prywatna wiadomość.
*huhuhuh-zaśmiałam się w myślach-no to co napisał?
*że chcą się z tobą spotkać i czy dzisiaj masz czas? Bo oni mają go ponad miare i im się nudzi. Aaa i jak twoja przyjaciółka chce ich poznać to możesz ją wziąć ze sobą.
*a chce?-to było jednak pytanie retoryczne
*głupie pytanie!
*a co na to Kris?
*po godzinnym błaganiu zgodził się.
*to zmarnowałaś godzinę bo nigdzie nie idziemy-chciałam zażartować
*ej a co z planem?
*jego nawet tam nie będzie!
*tego nie wiesz! Więc bierz dupę w troki spierdalaj z tych dwóch lekcji, migusiem do bidula, ciocia Miley zrobi cię na bóstwo i ruszamy
*hahahah dobra pogadamy na miejscu za półgodziny będę. Papapa
*coś jeszcze...-powiedziała z niesmakiem w głosie.
*a no tak formułka.Kocham cię skarbie mój misiaczku i już niedługo się zobaczymy i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Blablablabla -zaśmiałam się do telefonu
*hahahah dobra, raz dwa!
-i co ?-zareagowała z prędkością światła Kate
-a wiesz idziemy spotkać się z takim typem co do mnie pisze-skłamałam.Akurat Kate nie wiedziała o przebiegu tej sprawy.Dlaczego? Chyba glupio było się przyznać,że ktoś sławny mną gardzi.
-Miley też? Po co ?
-hmmm... yyy no wiesz bo to jej znajmomy! Tak to jej znajomy i nas zapozna, chwile pogada i pójdzie, rozumiesz?-uśmiechnełam się z mojej mądrośc i kłamastwa jakim potrafie wywijać w takich otot właśnie momentach.-to ja ide.
-ej! stop!Samej nie chce mi tu się siedzieć. Odprowadzę cię do bidula i pojade do domu.
-kochana jesteś-uściskałam ją
-po za tym nie zostawiłabym cie samej-jedyne co przyszło mi teraz na myśli to słowo "kochana". To było naprawdę miłe z jej strony,że nie patrzyła tylko na siebie ale także na mnie.
-to choć idziemy, musze się pośpieszyć.-złapałam ją za nadgarstek i pociągnęłam do szafki, gdzie zostawiłam nie potrzebne książki i zeszyty, zmieniłam buty , wziełam sweterek,którym okryłam plecy i ruszyłam wraz z Kate w strone mojego miejsca zamieszkania.
-daj zapalić-powiedziała po czym wykonałam jej polecenia wyciągając jednego papierosa
-po trzy ? czy na po jare?
-trzy-odpowiedziała dziewczyna po czym po wypaleniu trzech buchów dałam jej papierosa na złapanie takiej samej ilości.
-a jak się nazywa ten typek, muszę go obczaić na face.
-wiesz co, on nie ma face-uśmiechnęłam się
-to jak cię znalazł?
-Kate pomyśl! Jesli to znajomy Miley to raczej prze z nią, nieprawdaż?
-no tak-zasmiała się gasząc papierosa o chodnik.Ja tym czasem wyciągnełam swoje okulary przeciwsłoneczne i szłam dalej przed sobie.Około pół godziny później znajdowaliśmy się pod bidulem.
-wejdziesz?-zapytałam z grzeczności
-nie,lece umówiłam się z rodzicami,że dziś będę wcześniej w domu i zjemy wspólny obiad.
-ok, to wielkie dzięki.Pa do jutra-ucałowałam jej policzek i ruszyłam do drzwi wejściowych.
-Nicola, ty dzisiaj nie powinnaś kończyć o 15?-usłyszałam głos opiekunki.
-nie, yy.. miałam dwa ostatnie polskie i odwołali bo nie było nauczycielki-po raz kolejny skłamałam tylko tym razem w słusznej sprawie.
-dobrze, leć sie uczyć.
-doberek!!!-wbiegłam do pokoju-ups! przepraszam nie chciałam wybaczcie-po czym szybko zamknełam drzwi.
-właź debilu, tylko się całowaliśmy-do pokoju wciągneła mnie Miely
-hej Kris -usmiechnełam się do nieziemskiego bruneta
-witaj młoda!
-dobra skończ Kris bo my czasu nie mamy. Muszę ją wyszykować na bustwo.-odparła mu jego dziewczyna-to co chcesz ubrać?
-nie mam pojęcia.-odparłam zrezygnowana.
-Hmmm. Może tą moją nową spódnice ?
-bez przesady nie, aż tak!
-to łosiowe leginsy, koszula nowa i ta kamizelka. Może być?
-yyy. No chyba tak!
-to marsz do łazienki i przebierz się-uśmiechneła się blondynka wręczając mi komplet ubrań.Będąc w łazience skorzystałam z okazji i zapaliłam.
-miałaś się przebrać a nie palić!-skarciła mnie przyjaciółka.
-moment! zaraz wyjde -skomentowałam wyrzucając peta do ubikacji i od razu spuszczając wodę.Po chwili wyszłam przebrana w komplet ubrań naszykowanych przez moją kochana Miley.-i jak może być?-zapytałam obkrecając się w około.
-brałbym-zaśmiał sie Kris
-ty lepiej siedz cicho-planeła go nogą Miley-dobra to teraz poprawimy ci make-up.
-pomalowac sie mogę sama-zauważyłam
-daj jej bo będzie się czuła niespełniona-zakpił chłopak
-pff. Możesz malowac się sama-uśmiechneła się blondynka.Poprawiłam kreski elaynerem, rzęsy przetuszowałam, trochę różu na policzki i pudru na ręsztę twarzy.
-ekhem!
-ooo-oderwała się od chłopaka i popatrzyła na mnie-jest dobrze-uśmiechnała się szeroko do mnie
-a fryzurę jaką mi zrobisz, czy mogę zostać w rozpuszczonych?
-zostań, tylko odśwież troche włosy suchym szamponem, będą świeższe.
-okej już. Dobra mądra.A Lou napisał gdzie mamy przyjść?
-yyy nie.
-No właśnie! Daj mi przeczytać tą wiadomość.-Miley dała mi laptopa po czym weszłam na tt i w wiadomości prywatne "Hej Nicooola! Doszły mnie słuchy, że strasznie za nami tęsknisz.Bo wiesz my za tobą bardzo i mamy wielką nadzieję, że przyjdziesz do nas razem z przyjaciółką która zechce nas poznać.Mamy dzisiaj wolny dzień i strasznie nam się nudzi.Jesli odczytasz wiadomośc zadzwoń do mnie, oto mój numer 506850***. Proszę nie rozdawaj go tylko nikomu.Pa :)"-dobra mamy numer nie jest źle. - na telefon szybko przepisałam numer i bez zastanowienia zadzowniłam.Już po chwili udało się usłyszeć głos Lou.
*hej Lou! Tu Nicola.MIałam oddzwonić
*oooo Hej.Czekam na ten telefon już ze dwie godziny! Mam nadzieje,że wpadasz?
*jasne.Miley też chce was poznać wiec bedziemy obie.
*Bardzo miło czekamy
*Louis!
*co?
*adres, nie wiem gdzie mam przyjść.
*ten co wczoraj.
*a Josh jest ?
*wieczorem będzie. Dobra ruszac dupki my czkemy na was.



Dom ten sam co wczoraj.
godzina 15:30

-dobra dzwoń-usmiechneła się blondynka po czym wykonałam jej banalne polecenia.Już po chwili w drzwiach dało się zobaczyć Blondyna! Popatrzył ze skwaszoną miną na mnie i spytał
-co się stało ?
-jest Lou ?-nie zdążyłam do końca zapytać a przy Niallu stał już Tomilson.
-wchodzcie dziewczynki-wskazał gestem ręki.Nie bójcie się Niall wam nic nie zrobi.-zakpił i klepną go w ramie a ten zmierzył go tylko wzrokiem i zginą gdzieś za jakimiś drzwiami.
-Louis! Jeśli ma byc taka sama sytuacja jak wczoraj to może my lepiej już dalej wchodzić nie będziemy.
-przestańcie.-powiedział Lou a Miley kopneła mnie w nogę i szepneła do ucha "przestań! masz okazje się odegrać".
-no dobra niech ci będzie-powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na twarzy i ruszyłam w stronę salonu.
-hej chłopaki.Tęsknliście więc jestem! oto moja najlepsza przyjacółka Miley.
-hej Miley jestem-przedstawiła się niaśmiało blondynka.Już za chwile stał obok niej Harry który ugościł ją na miejscu obok.
-gdzie Liam ?-zapytałam siadając obok Lou i Zayna
-Dady? Z Danielle.-skomentował Zayn.
-to jesli wróci macie go pozdorowić-dodałam
-może jeszcze zdązysz go zobaczyć-szturchną mnie Malik
-się okaże
-a Niall nadal nie ma zamiaru na mnie patrzeć.Hmmm strasznie miło z jego strony-zakpiłam
-spróbuje go wyciągnąc.Gra na gitarze, a wtedy trudno cokolwiek z nim zrobić-próbował go bronić Tomilson
-nie broń go. O ile zakład,że nie przyjdzie?-zaśmiałam się
-wątpisz w moje zdolnośći?-poruszał zabawnie brwami
-skadże.Tylko raczej gra nie pozwoli mu tu przyjśc-zakpiłam
-pozwoli-powiedział Niall stając w salonie i patrząc złowrogo na mnie.
-ooo dobrze cię widzieć.Może usiadziesz z nami ?-zapytałam wskazując na wolny fotel na którym wczoraj także z przymusu siedział
-ha!ha!ha!-zaśmiał się perfidnie- Wiesz co. W swoim domu będę robić co chce.
-oj Niall.Wiem okres ci się spóźnia ale siadaj-próbował uniknąć kłótni Harry co było jednak niemożliwe w tym przypadku
-oj wybacz Horanku.Nie wiedziałam,że to twój dom. Nie chcesz nie siadaj twoja strata!
-zrobie co zechce..
-to zrób a nie stoisz jak sierota i patrzsz błagalnie na swoich przyjaciół bo nie wiesz co masz zrobić-prakatycznie krzyknełam
-spokojnie -powiedziala Miley która wstała i wyciągneła rękę i podała ją blondynowi-Miley jestem.
-Hej, Niall jestem, bardzo mi miło-uśmiechną się blondyn i ucałował jej rękę.W środku mi się zagotowało.Miley zabije cię! Po chwili siadł na wolnym fotelu i zaczą rozmawiać z blonydnką.
-dlaczego On mi to robi?-zapytałam nagle Lou
-chyba nie ma co ukrywać i tak widzi jaka jest sytuacja-skomentował Zayn
-nie mam pojęcia co od wczoraj się z nim dzieje.Od kiedy cię zobaczył.Chodzi jak obłąkany.Z nikim nie chce rozmawaiać.Nawet z Liamem co jest strasznie dziwne.Nie mamy pojęcia w co gra.
-specjalnie pocałował Miley w rękę , przecież mi się nawet nie przedstawił!
-a miałaś z nim kiedyś styczność?-zapytał Harry
-nie! Widziałam go wczoraj pierwszy raz w życiu.Nie wiem co mu zrobiłam
-spokjnie.Postaramy się to z niego wyciągnąc i damy ci znać.-uśmiechnął się Zayn
-mamy tylko nadzieje,że przez tego debila nie zechcesz zerwać z nami kontaktu-zamrugał oczkami Lou
-przestańcie chłopaki! Nigdy! Oczywiście, jeśli tylko wy chcecie utrzymać jaki kol wiek kontakt ze mną.
-tak, tak jesteśmy sławni.Ale bez przesady, jesteśmy tylko ludźmi więc nie denerwuj nas-zaśmiał się Harry
-przepraszam.Chyba to dla mnie trudna sytuacja.Dobra Horanek specjalnie rozmawia z Miley żeby mi dopiec więc ja muszę mu też coś zrobić na złość.
-i chcesz nas do tego wykorzystać?-zasmiał sie Lou
-jak mi pozwolicie
-spoko to dla nas przyjemność!-krzykną Zayn co skierowało uwagę blondynka
-oj Zayn Zayn jak ja cię uwielbiam-zaśmiałam się co widać zdenerwowało chłopaka.Ten posuną kolejny krok, usiadł koło Miley co mnie totalnie dobiło.Tak gramy. Okej!
-to nasz przyjaciel nie możemy grac przeciwko niemu-dostrzegł Lou
-pomagacie mi.Jak coś zwalicie wine na mnie, że was tak opętałam.Proszę w was jedyna nadzieja.
-raz się żyje-odparł Louis-wiec co robimy?
-hmmm.Nie mam pojęcia.Nie mam! Może jakieś zdjęcia
-ooooooooo Nicola! Zdjęcie pamiątkowe to my se musimy zrobić.-od razu przeszedł do rzeczy.Wyciągną telefon, włączył aparat i pykną focie z rąsi.Ja, Zayn,Louis i Harry.Obiecujące zdjęcie
-jej jak wyszłam!-zaśmiałam się
-ślicznie-powiedzial Zayn
-słodko-dodał Harry
-wyśmienicie skwitował Lou-i juz jest na tt, cały świat to ogląda.
-serio ?-powiedziałam ze sztuczną skrzywiona miną-mogę chociaż zobaczyć.Louis od razu wręczył mi telefon gdzie widniało owe zdjęcie z podpiem "czubyyy. #Dziękujemy @Nicaaaa!."-mmm jaki opis! haha lubię to.
-nie będę gorszy wstawie na instagrama.Haaaahahaha. Louisie Tomilsonie mogę wykorzystać twój opis?-zapytał Harry
-nie mam instagrama-zaśmiałam się
-UUuuu młoda, czas załozyć.-dostrzegł Harry
-może kiedyś-zaśmiałam się
-my już o to zadbamy-zakpił Louis
-mam się bać?
-nie, coś ty-skomentował Zayn
-ahh, no tak.Mam się bać! -po czym wszyscy wybuchneliśmy śmiechem.
-Ej Miley, Niall nie siedzcie tak sami dołączcie do nas-skomenował Harry
-nie dzięki...-nie mógł dokonczyć Niall ponieważ przerwała mu blondynka
-tak!!! Ej! mam pomysł.Musimy się lepiej poznać. Zagrajmy w butelke na pytania.Każdy będzie zadawać pytania i będziemy na nie odpowiadać.
-dobry pomysł -wyszczerzył się Harry.-butelka.hmmm po piwie może być?-zaśmiał się Harry.
-niech będzie -zdecydowałam a wszyscy siedzliśmy w kółku czekając na Harrego.
-już! to ja pierwszy kręcę!Okej! Miley. Hmmm powiedz mi ... gdzie mieszkasz?
-w Londynie-odpowiedziała sprytnie.-hahahha Nicola kochasz mnie?
-jasne głupku.Dobra. O! Louis ile ty masz lat chłopie?
-tylko 20.Hmmm Zayn. Dlaczego nie postawiłeś dzisiaj włosów?
-nie chciało mi sie debilu! Nicola, powiedz mi gdzie chodzisz do szkoły?
-techniku, profil Technik zywienia i usług gastronomicznych.Okej. Oooo-i butelka padła na nikogo innego jak Nialla.Wszyscy zamarli.Nikt nie wiedział co powiedzieć.Postawnowiłam wykrzystać sytuacje.-W takim razie. Panie Horan powiedz mi dlaczego mnie tak nienawidzisz?
-kto powiedział ci,że cię nienawidzę?
-błagam! Oszczędz przecież to widać.
-to,że cię nie lubię nie oznacza, że cię nienawidzę.
-miło słyszeć...
-pff.. na co liczyłaś?Chyba nie na miłośc od pierwszego wejrzenia?
-hahaha! napewno nie z tobą!
-uspokójcie się!-krzykneła Miley
-nie odpowiedziałeś na pytanie cwaniaku.-zaśmiałam się
-kogo nim nazywasz? Chyba powinnać siebie.
-oo niby z jakiej to okazji ?
-myślisz, że nie widzę jak specjalnie zgrywasz się z chłopakami, żeby zrobić mi na złość.Głupi nie jestem!
-jesteś bo myślisz, że ja nie widzę jak specjalnie tulisz się do Miley, żeby zrobić mi na złość
-a ona może mi się podoba!
-masz pecha Horanku! Jest zajeta i dla takiego debila jak ty się nie poświęci!
-debila?-wstał na równe nogi
-no przecież nim jesteś!
-ej spokojnie, nie ma powodów do kłótni.-próbował coś wskurać Harry
-dobra nich ci będzie jestem debilem. Masz z tego jakąś satysfakcje?
-nie musiałam mieć bo byłeś nim od dawna.
-no byłem.I co ci do tego?-podszedł bliżej mnie
-no ,że wraz nie wiem co co zrobiłam? No co zabiłam ci matke? Ojca? No powiedz wprost!
-nie będę prowadził z tobą tej konwersacji.
-pfff. hahaha wymiękasz? Jak mi przykro
-skończ! nie mam zamiaru się skrzywidzić
-Horan spokojnie-wstał Zayn
-grozisz mi ? O coś nowego w naszej znajomości! Proszę strzel sobie, nie bronię ci.
-pytam się czego prowokujesz?
-sam zaczełeś!
-trzymajcie mnie bo nie wytrzymam!
-to puść!-krzyknełam na cały dom.
W tym momencie jego ręką zaczeła się zamachiwać ze strony pleców.Słyszałam krzyk chłopaków.Byłam zdezoriętowana.Nie wiedzialam co sie dzieje.Impuls działał.Czułam jego rekę na policzku chodź znajdowała się metr ode mnie.
Może to moja wina? Może go sprowokowałam? Może zasłużyłam? Może w ogóle nie powinnam tu przychodzić. To był jeden wielki błąd.Wiem jedno, rozgryzł mnie i mój plan.Wiedział co chodzi mi po głowie. Odkrył,że chce go pomścić, że mu się nie dam. Jednak on sam nie był lepszy. Próbował zabrać mi Miley, choć Ona zawsze będzie po mojej stronie. Nie ukrywam mam jednak żal do niej, że od razu nie przyszła do nas tylko tyle czasu z nim rozmawiała  Z drugiej zaś strony nie dziwie się jej. Na jej miejscu zachowałabym się tak samo. To nie była jej wina. Co do chłopaków jestem im strasznie wdzięczna, że chcieli się poświęcić. Jest mi teraz głupio, że przeze mnie Horan może mieć jakieś sapy do nich.Mam nadzieje,że mocno im się nie oberwie. Postaram im się jakoś to wynagrodzić. Wiem jedno, już nigdy więcej nie spotkam się z nimi w tym domu. Przypuszczam, że to był plan chłopaków by nas tu zaprosić, bym może z Niallem nabrałam lepszych stosunków.Przecież, On widząc mnie w drzwiach kompletnie był zdozorjętowany. Czyli chłopaki swoim planem jeszcze bardziej pogorszyli sytuacje. No coż.. chcieli dobrze, to nie ich wina.Po za tym prędzej czy później doszło by do takiego spotkana i wynikła by z tego jakaś kłótnia.
Gdzie jesteś mój rycerzy na białym koniu? Właśnie w takim momencie powinieneś być przy mnie i obronić mnie. Tak bardzo pragne siąść z tobą na tego białego konika i ruszył jak najdalej stąd.Za góry i za lasy, do majej chatki, gdzie będziesz tylko ja i ty, ty i ja.Będziemy cieszyć się sobą.Swoją obecnością.Nikt nie będzie nam przeszkadzać.Będziemy z daleka od szarej rzeczywistości, od brutalnych wydarzeń bieżących.
Chce cie mieć obok siebie.Całować cię, przytulać, mieć cię na własną wyłączność.Ale oczywiście to tylko marzenie, piekny sen który nigdy się nie spełni.Moja wyobraźnia jest zbyt buja i piekna.A może rzeczywistośc zbyt okrutna?
Rzeczywistość toczyła się dalej.Krzyki panowały w całym salonie.Ja ? Nadal stałam w tym samym miejscu czekając na to co ma się wydarzyć.On stał bardzo blisko mnie.Zbyt blisko.Nie chciałam go wiedzieć na oczy, jednak śledziłam jego każdy ruch, jego zbliżającą się rękę ku mnie.Czekałam na cholerny ból mojego prawego policzka.W tym momencie uświadomiłam sobie coś co wu gule nie powinno mieć miejsca.Patrząc tak na niego i jego piękną buźkę zrozumiałam,że to co robiłam było zwykłą zazdrością.Z czego wynika zazdrość  Nie zawsze z miłość. W moich przypadku ze zwykłego zauroczenia.Tak.Szkoda,że nie czytasz w moich myślach Horanku.Z jednej strony może to i dobrze. Wziął byś mnie za totalną wariatkę.Tak, podobasz mi się.Nie wiem dlaczego ale twój wygląd sprawia,że chce abyś to był moim rycerzem.Twój charakter i postawa w stosunku do mojej osoby sprawiają ,że nie możesz nim być.Nie chce ideału ale chce kogoś kogo charakter będzie mnie zachwycał i wciąż zaskakiwał.Chociaż twój charakter mnie zaskakuje jednak nie z tej pozytywnej strony.Nienawiść to nie to co szukam.Szukam miłości, ciepła, uczucia.Szukam kogoś ale chyba nie ciebie Niall.
Mój policzek czekał, na twoją rękę.Gdzie ona jest?






__________________________________________________________________-
Witajcie moi drodzy :*
od razu chce was przeprosić ,że na ten rozdział musieliscie aż tak długo czekać.Mam nadzieje, że mi wybaczycie.W tamten weekend u Ewy panował totalny brak weny.Siedząc przed komputerem godzię napisałam tylko 4 linijki.Nie byłam w stanie napisac więcej.Przepraszam i mam nadzieje,że mnie zrozumiecie.
Dziękuje za wzrastającą liczbę komentarzy. Widząc je wiem,że nie moge się poddać i pisać dalej! I za ro wam dziękuje :)
Po ostatnim rozdziałem pojawiły sie też komantarze, że wolelibyście rozdział niż zmiane wyglądu.Otuż tak. Wygląd naszego bloga się zmienił.Lecz jak sami wiecie ja w tygodniu mieszkam w internacie i do dyspozycji mam tylko telefon a na tym urządzeniu zmiana wyglądu jest raczej niemożliwa. Zmianami wyglądu zajmował się mój zastępca od spraw graficznychsz naszego bloga czyli Izka :) która bardzo mi pamaga. Dziękuje Iza :*
Ps. Mam nadzieje,że wygląd się podoba ?
Jedna osoba pod ostatnim rozdziałem napisała coś w stylu, że nasze "biedactwo" będzie trochę ignorowane prze naszego drugiego głownego bohatera. Myśle,ż wydarzy się coś podobengo.Lecz jednka wszystkiego nie mogę zdradzić.Ale czytajac ten komantarz a przede wszystkim słowo "biedactwo" zrobiło mi sie tak jakoś miło mie wiem dlaczego :)
przepraszam,też za błędy. :)
i dziekuje za wyświeltenia, komantarze i obserwujących :)
A tutaj link do oboecanego zwiastuna naszego bloga :
oglądajcie i komentujcie co sądzicie o dlaszym przebiegu bloga.
A po tym rodziałem oczekuje w komantarzach przepowidni nastepnego rodziału.Jestem ciekawa co napiszecie na końcówkę rodzialu.
Całuje :* Fefa :D